Nie ma jednej historii tekstowych gier fabularnych. Przez lata powstało ich wiele i każdy tytuł ma swoją własną legendę. Niektóre wspominane są z nostalgią, inne ze śmiechem lub rozżaleniem. Część przetrwała do dziś, ale większość należy już do przeszłości. Wciąż mają jednak swoich zwolenników, a najpopularniejsze tytuły przyciągają dziesiątki graczy.

Na początek…

Czym są Tekstowe Gry Fabularne?

Najprościej rzecz ujmując – to RPG, w którym medium jest pismo, nie głos. Rozgrywka ma miejsce na forach, czatach lub specjalnie przygotowanych stronach. W zasadzie – gdzie popadnie, choć niektóre formy są bardziej popularne. Najwięcej jest PBFów (Play By Forum), czyli gier bazujących na starych dobrych forach. Dawniej, bardzo popularne były gry postawione na silniku Vallheru, ale dziś nie ma ich już wiele, bo zaledwie kilka. Istnieją też tzw. blogi grupowe, gdzie rozgrywka toczy się w komentarzach do notek. Gra się także na Discordzie, Facebooku, Gadu-Gadu i mailowo. Mało popularny jest Role Gate, ale to pewnie tylko kwestia czasu.

Podobieństwa

Medium to najważniejsza wspólna cecha gatunku, ale nie jedyna. Większość tekstówek nie ma grafiki. Niektóre korzystają z rozbudowanych szablonów graficznych, które oddają nastrój danego świata. Często wykorzystywane są ilustracje, jak w książkach. Inne nie mają nawet tego, ale to nie przeszkadza graczom. Celem rozgrywki jest wspólne budowanie historii, a ilustracje zastępuje wyobraźnia uczestników zabawy.

Podobieństwem wynikającym ze specyfiki gatunku jest także raczej leniwe tempo rozgrywki. To już zależy jednak od graczy. Dobrze dobrana ekipa potrafi rozegrać sesję w jeden wieczór, ale normą są takie, które ciągną się tygodniami, a nawet miesiącami.

Zakończona sesja przypomina opowiadanie, dlatego często udostępniana jest innym, jako lektura.

Różnice

Poza tymi podobieństwami, cała reszta to różnice. Różne są światy i szczegółowe zasady, różne podejścia do mechaniki – czasem nie ma jej wcale lub jest tylko szczątkowa, czasem to znane systemy, innym razem autorskie potworki.

Niektóre gry umożliwiają postaci występowanie w kilku miejscach na raz (tzw. bilokację), niektóre wymuszają rozgrywkę tylko jednym bohaterem. Mistrzem Gry może być każdy lub tylko specjalnie wybrane osoby. Nawet podejście do śmiertelności postaci bywa skrajnie różne. Niekiedy postać może skisnąć z byle powodów, podczas gdy w innej grze gracz może zastrzec, że nie zgadza się na śmierć bohatera.

Co tytuł, to inna kombinacja zasad.

Jak się mają TGFy do tradycyjnie rozumianych RPG?

Różnie. Największa grupa FB, Panie i Panowie zagrajmy w RPG, wyparła się tekstówek (chociaż nie De Profundis, co za wybiórczość!). Domyślam się, że głównym powodem jest rozmycie gatunku, a wiele gier odbiega mocno od definicji RPG. Chociażby luźnym stosunkiem do mechaniki lub jej brakiem.

Co ciekawe, TGFy – nawet między sobą – dopiero od niedawna wrzucają się do jednego wora. Wiele w tej materii zmieniła działalność takich osób, jak Thoran, twórca nieistniejącego już portalu Yggdrasil, lub bezimienna, która jest administratorką serwera na Discordzie i grupy FB poświęconym TGFom. Przez długi czas, istniały wyraźne podziały ze względu na miejsce rozgrywki – forum, czat lub silnik autorski. Dzisiaj najważniejsze jest pisanie.

Powody, dla których (nie) warto grać w tekstówki

Interaktywne fanfiction

Ponieważ stosunkowo nietrudno jest rozpocząć rozgrywkę tekstową, nawet na szerszą skalę, gier jest sporo. Najczęściej spotykane są światy autorskie lub alternatywne wersje rzeczywistości, ale jest też wiele gier korzystających ze znanych settingów. Obecnie można odwiedzić chociażby Zapomniane Krainy, Ferelden, Hogwart lub Westeros. Popularne są też gry oparte o Marvela lub DC.

Taka forma fanfikowania daje szansę zaznania życia w ulubionym świecie, a nawet wcielenia się w ulubioną postać.

Dzięki Grubemu, który zaangażował się utrwalanie historii gatunku, większość tytułów znajduje się w spisie tekstowych gier fabularnych.

Trening pisarski

Ponieważ kluczem do udziału w grze jest pisanie, TGFy przyciągają tych, którzy uwielbiają pisać (a potem narzekać na offtopie, jak bardzo im się nie chce :P) i czytać. Dla niektórych to sposób na doskonalenie warsztatu, inni czerpią przyjemność z tworzenia złożonych bohaterów i opisywania ich losów.

Uwielbiam wcielać się w role i tworzyć skomplikowane postaci, a ze wszystkich gier fabularnych, właśnie PBF-y pozwalają mi najgłębiej wgryźć się w psychikę i przemyślenia bohatera.

– Kaczka z naturalne20

TGF to trochę jak pisanie z kimś książki, co pozwala popuścić wodze fantazji przy, jednocześnie, przymusie zachowania formy. Problemem jest zgranie się z ekipą i wbicie się do forów, które trwają już dłużej. Pierwszy podpunkt jest o tyle ważny, że ludzie mają zupełnie inne style pisania i to jest super, ale nierzadko ciężko się przez to dogadać i tworzą nam się zupełnie inne punkty narracyjne. Drugi jest dosyć oczywisty chyba. 😉

– Roderyk (ulubiona gra: Venandi)

Nie muszę chyba mówić, jak różne style ścierają się w takich grach. Kwestią czasu jest, kiedy gracze o podobnych gustach (lub poziomie grafomanii, bądź co bądź) zaczynają tworzyć grupki i grać między sobą. Co za tym idzie, liczba zarejestrowanych graczy nie jest wymierną liczbą uczestników wspólnej rozgrywki.

Sesje ciągnące się jak flaki z olejem

Mam 12 odpisów do zrobienia, ale mi się nie chce – można przeczytać na offtopie (koloryzowane). Turka w sesji tekstowej to nie to samo, co turka przy stole. Choć zdarza się, że jeden post opisuje zaledwie kilka sekund z życia postaci, zdarza się, że opisuje całe dni lub tygodnie.

Niekiedy sesje odbywają się w czasie rzeczywistym, szczególnie te na czatach. Forumowe potrafią trwać miesiącami. Odpis przychodzący raz dziennie uważa się za sukces. Trudno też przewidzieć, czy w ogóle się pojawi.

Największym mankamentem TGFów są nieregularne odpisy i często brak rozwoju głównej fabuły przez administrację.

– Vondell (ulubiona gra: DC Universe)

Dużym problemem TGFów są gracze znikający gdzieś w trakcie sesji – znikający na zawsze. Czasami jednak udaje się znaleźć ekipę (lub chociaż parę do duetu) niezwykle kompatybilną.

Jak się trafi fajny partner do pisania, całe nocki uciekają jedna po drugiej. Siada się wieczorem i nie wiadomo kiedy jest już rano. 🙂

– Pipboy79 (ulubiona gra: Lastinn)

Warto przy tym zauważyć, że nie każda sesja ma Mistrza Gry. Czasami rola ta jest współdzielona, czasami Mistrzem Gry jest jeden z graczy, jednocześnie kierujący swoją postacią.

Podręczna przygoda

Dla niektórych, powolna rozgrywka na TGFach to duża wada gatunku, dla innych natomiast zaleta. Przez obowiązki i tempo dorosłego życia, wiele osób zrezygnowało z RPG. Być może nie wszystko dla nich stracone…

Mogę przeżywać przygody zawsze, gdy mam na to chwilę. Nie potrzebuję niczego więcej jak Internetu i choćby telefonu. Na zwykłe sesje często ciężko jest się umówić. Tekstówki w tym aspekcie wygrywają bezapelacyjnie.

– Kura

Tekstówki pozwalają brać udział w sesji, poświęcając jej nawet kilkanaście minut dziennie, a w skrajnych przypadkach, nawet rzadziej. Długie przerwy między kolejnymi turami nikogo nie dziwią, choć warto ustalić ich długość z pozostałymi graczami.

Społeczność walcząca, ale zżyta

Zarówno różne style i gusta, jak i przywiązanie do postaci (swojej lub cudzej) bywają źródłem niespodziewanie żywiołowych shitstormów. Ważnym powodem sporów, choć rzadko bezpośrednim, są też różne kwestie prywatne. Na TGFach rodzą się przyjaźnie i związki, czego naturalnym następstwem są przeróżne plotki. Gracze spędzają ze sobą całe dni (doby!) na offtopowych czatach, a tam… RPGowcy, którzy dotąd zaznali tylko rozgrywki przy stole, mogliby się zdziwić, jak wiele powodów do kłótni można znaleźć w tym hobby. Od avatarów postaci, przez muzyczny gust, aż po żale wynikające ze śmierci postaci lub “kradzieży” partnera od sesji.

Gram od 12 lat i nie mam już sił, chęci ani czasu na rozbudowane opisy lub sprawowanie pieczy nad dużymi elementami fabuły/organizacjami. Poznałem jednak świetnych ludzi, dla których chcę być na tekstówkach – choć rozgrywając nieco mniej skomplikowane formy.

– Gruby (ulubiona gra: Borysada)

Kłótnie są przykrym następstwem dzielenia przestrzeni przez osoby ostatecznie dość różne (co dotyczy całego Fandomu, o czym pisałam też w tekstach o zmianach w mechanice i o reportażu Newsweeka). Na szczęście, choć spory powtarzają się od czasu do czasu, społeczności mają wiele do zaoferowania. Zloty, spotkania na konwentach i wzajemne wizyty graczy są tego najlepszym dowodem. Wszystko zbiega się w jednym punkcie, tym samym co zawsze. Przesadnie poważne traktowanie zabawy nikomu nie wychodzi na zdrowie. W innym wypadku, to znakomite spoiwo znajomości.

Fragment rozmowy na discordowym serwerze Tekstowe Gry Fabularne.

Społeczności tekstówek bywają też dość ekskluzywne. Nowi gracze mogą napotkać problemy z dołączeniem do rozgrywki i zrozumieniem specyficznych zasad danej gry, które nie zawsze (lub nie wszystkie) są jasno wyłożone. Wynika to między innymi z długiej tradycji gatunku, powstającego zwykle na komunikatorach lub portalach niekoniecznie przystosowanych do gry. Prowizoryczne rozwiązania z początków TGFów wciąż widać w niektórych funkcjonalnościach.

Eroski!

Nie można pisać o tekstówkach i nie wspomnieć o eroskach. To sesje, w których seks między postaciami graczy jest istotnym wątkiem fabularnym. Mówiąc o nich, trzeba mieć świadomość dwoistości całego zjawiska. Sesje tego typu oscylują gdzieś pomiędzy wulgarnym cyberseksem, a elegancką, literacką erotyką. Można się naciąć na fetyszystów, ale większość wielbicieli romansu traktuje zbliżenia postaci jako naturalne następstwo rozwijającej się znajomości. Niekiedy nie jest w ogóle opisywane, a tylko wspomniane.

Wszystko to kwestia gustu.

Z całą pewnością, opcja romansowa zainteresuje wszystkich, którzy skrywają rozmaite fantazje związane z fantastycznymi światami. 😉

Gdzie szukać informacji o TGFach?


Starałam się opisać TGFy możliwie obiektywnie, ale poświęciłam im długie lata, dlatego mogę wypaczać to i owo. Pominęłam jakieś istotne zalety lub wady? A może to dla ciebie zupełnie obcy świat? Jestem ciekawa, czy widzisz w nim coś dla siebie. Daj znać! 🙂


Na zdjęciu w tle niewyraźnie widać grę Atarashii.

Komentarze: 2

  1. Skaje

    Tekst niezły, odzwierciedla rzeczywistość, ale fragment o eroskach imo nie całkiem potrzebny w tej formie, strasznie spłycony. Może lepiej byłoby wspomnieć o kontrowersjach w TGFAch, o tabu w TGFach? Albo po prostu o tym że TGFy pozwalają na eksplorowanie różnych tematów i wątków – bo to nie tylko “eroski”, ale też np SLe – przeciętny gracz RPG może się zaskoczyć tym, że są TGFy poświęcone tylko odgrywaniu… zwykłego życia w zwykłym świecie, tylko może nieco bardziej “glamorous”, ale na zasadzie “chodzenie do sklepów, chodzenie do klubów, szukanie pracy, życie w miejskiej/podmiejskiej społeczności”. Do tego dochodzą ogólnie tematy tabu/kontrowersyjne wszelakie (traumy i ich przepracowywanie, brutalność, realia życia w wybranych warunkach i settingu) i rozgrywanie związków ogólnie – bo nie tylko seks jest częścią TGFów, ale chyba przede wszystkim związki. To, że postacie zawierają przyjaźnie, romanse, że postacie biorą śluby (które kiedyś nawet mechanicznie były na vallheru dostępne), że odgrywamy emocje związane z różnego rodzaju relacjami.
    To jest moim zdaniem sedno sprawy, o które warto by zahaczyć i wspomnieć, a nie tylko “eroski” 😉

  2. Gry na silniku vallheru stanowiły niegdyś swoisty fenomen, który potrafiły zrzeszyć graczy preferujących zarówno zabawę w statystyki i cyferki oraz tych czysto fabularnych. Bardzo miło wspominam złoty okres TGF, zwłaszcza z uwagi na to, że był to mój początek przygody z internetem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *