O tym, jak Newsweek pojechał na Pyrkon szukać sensacji, a znalazł zwykłych ludzi.

O tym, jak Newsweek pojechał na Pyrkon szukać sensacji, a znalazł zwykłych ludzi.

Kończy się majówka. Powoli zapominamy o tegorocznym Pyrkonie. Żegnamy go aferą, której dał początek filmik portalu TesterGier.pl. Ale to nie koniec. Na pofestiwalowych emocjach próbuje urosnąć jeszcze jedna sensacja. Tym razem z bardziej mainstreamowym źródłem, bo chodzi o artykuł w Newsweeku. Jego fragmenty od wczoraj krążą po sieci. Dzisiaj natomiast przeczytałam całość. I omówię ją krótko.

Już na początku warto zwrócić uwagę na formę, w jakiej napisano artykuł “Miłość w czasach fantasy” (Elżbieta Turlej, Newsweek, 19/2019). Po wykreśleniu cytatów z wypowiedzi kilku uczestników oraz fragmentów przypisujących im kolejne słowa, treści pozostaje niewiele. Są to głównie beznamiętne relacje, bezpieczne pod kątem doboru słów, ale nie bezcelowe. Narracja, która za nimi stoi, seksualizuje aktywności konwentowe, szczególnie te wymagające fizycznego kontaktu. Dokąd zmierza? Moim zdaniem, zupełnie nigdzie.

O czym dokładnie jest artykuł?

W kilku akapitach pojawia się wątek religii (niczym zaproszenie do reakcji: “obrażajo!”), gwałtów w RPG, “fursonów”, LGBT oraz informatyków wielbiących Kucyki Pony (o których to autorka tekstu ma dość szeroką wiedzę, więc może to nie przypadek, że właśnie im poświęciła najwięcej uwagi).

Tekst nie jest opowieścią o Pyrkonie, nie mówi o fandomie, o RPG, o sednie całego festiwalu. W zasadzie, nie opowiada o niczym, w końcu posługuje się głównie zręcznie dobranymi cytatami. Sięga po symbole, po tematy medialne (gwałt, obraza uczuć religijnych, LGTB, przebieranie za zwierzęta – to wszystko może przecież ponieść się dalej, w różne miejsca, gwarantując mnóstwo kliknięć, a w efekcie, pieniędzy na koncie).

Kto go napisał?

Zredagowała go Elżbieta Turlej, która wcześniej pisała do Polityki. Jest też autorką reportaży: “Love. Inne historie miłosne”. Jednakże, to nie jej słowa oburzają. Sednem tekstu są cytaty. Są kontrowersyjne i wiarygodne, bo przecież pochodzą z wnętrza fandomu. W tej historii nie ma znaczenia, że fandom nie jest jednolity, że to taka sama reprezentacja społeczeństwa, jak każda inna grupa fanów – cały przekrój poglądów i idei. Turlej dała głos uczestnikom Pyrkonu, a potem zapakowała go w swoją narrację.

Przedstawia nam następujące persony:

Jezus o samotności w sieci

Mamy więc Grześka. Przebrany za Jezusa, opowiada o hashtagach i fejmie na Insta. Pojawia się we wstępie do artykułu pewnie ze względu na swój cosplay, ale o cosplayu jest krótko. Jezus mówi o tym, że na Pyrkon przyjeżdża się spotkać innych ludzi, podobnych do siebie. Zaczyna się robić emocjonalnie, gdy pada określenie “samotności przed komputerem”. Nie poznamy dosłownego cytatu, ale pod przykrywką słów Grześka, dowiadujemy się, że największą lipę mają ci przed trzydziestką. Utknęli bowiem w swoich serialach i nie mają znajomych. Na zakończenie, ubrany we właściwy kontekst cytat ma potwierdzić jakąś niedookreśloną tezę: samotni w życiu, przyjeżdżają wyżyć się na festiwalu dla przebierańców.

W tym momencie pragnę wtrącić, że nie do końca rozumiem, z jakiego powodu integracja na imprezie integracyjnej powinna być dla kogokolwiek zaskoczeniem. Jestem częścią tego fandomu i dla mnie również przytulanie nieznajomych jest dziwne. Ale dla innych nie jest, więc jeśli chcą, niech się przytulają. To wyraz serdeczności, której na co dzień faktycznie można odczuwać deficyt. Co więcej, nikogo by nie zdziwił artykuł: “Ludzie dotykają się na Tu Wstaw Nazwę Dowolnego Festiwalu”. Pyrkon miał zaskoczyć, ale czym dokładnie…?

Kucyki Pony o kucykach pony

Dalej jest Jarek, który rozdaje tulaski w stroju kucyka. Opowiada o terapeutycznych wartościach Equestrii, przy czym to chyba najcieplejszy fragment całego reportażu. Co jest dość wymowne, w kontekście wspominanej w nim depresji.

Jest też bezimienna przedszkolanka, też kucyk, która wyszła za Pawła z kolekcją kucyków. Przedszkolanka przyznaje, że zloty odczarowały dla niej całą “dziwność” tego hobby, ale nie dowiemy się, dlaczego. Dowiemy się, gdzie pracują fani kucyków.

“- Średnia wieku wielbicieli kucyków to 30 lat – mówi przedszkolanka. – Większość to faceci, głównie kadra zarządzająca.”

Brawo, Newsweek, cała redakcja może przybijać piąteczki, odkryliście bronies! Możemy się rozejść.

Obsługa Pyrkonu o gwałtach i orgiach

Mogłoby się zdawać, że temat ten już przebrzmiał, ale widać jeszcze nie wszyscy poczuli, że się nim nasycili. Kolejnym bohaterem opowieści jest bezimienny Gżdacz (w dodatku wojskowy). To od niego dowiadujemy się, że w RPG chodzi tylko o seks. Gimbaza gwałci damy w opresji, a starsi gracze żyją już tylko po to, żeby uczestniczyć w werbalnych orgiach. To musi być prawda, skoro istnieją prelekcje o tym, jak mówić o seksie – wyrwane z kontekstu słowa prelegentki to dowód ostateczny.

To najsmutniejsza część artykułu, bo nie ma tu ani słowa o tym, jak wyglądają sesje RPG, jak blisko im do innych tekstów kultury: książek lub filmów. Ten fragment ma szokować i była to część planu.

“Pornole? Nudy. (…) Co innego seks w rolplejach.” – takimi słowami przedstawiony nam zostaje wspomniany Gżdacz. Czy tak zacząłby odpowiedź na pytanie: “Co lubisz w Pyrkonie?” lub inne, podobne? Nie sądzę, ale przecież nie po to powstał reportaż. O tym za chwilę.

Prelekcja o erotyce w RPG została podsumowana (oczywiście z udziałem odpowiednich cytatów) jako instruktaż słownego podniecania graczy. W tym miejscu warto zauważyć, że o ile erotyka pojawia się w RPG raczej nie dla dosłownej podniety, a dla nadania ładunku emocjonalnego tworzonej fikcji, tak nawet jeśli ktoś RPGuje w ramach gry wstępnej – nie ma o tym słowa w artykule. Jest za to oderwane od kontekstu zakończenie tej części tekstu: “Sala bije brawo. Fursony bezgłośnie, bo mają na dłoniach futrzane łapy z doszytymi pazurami”. Dlaczego akurat to przykuło uwagę dziennikarki? Nie będę zgadywać. 😉

Wonder Woman o LGTB

Cała kolumna tekstu opisuje zjawisko znane wszystkim, którzy choć raz byli na jakiejkolwiek imprezie masowej. “Zaraz będzie ciemno – zamknij się” i inne okrzyki, wspólne klaskanie w Games Roomie i przyśpiewki różnych grupek. Nie dowiemy się, skąd pochodzą, poza wspomnianym cytatem z RRRRrrrr! Dociekanie tego, kto nie lubi elfów, to nie przedmiot reportażu. Wspomniana zostaje jednak Krystyna Pawłowicz (naprawdę ktoś tak wołał? :D), i do tego zdawał się zmierzać cały ten wątek. Po nim poznajemy bliżej osobę Wonder Woman.

Wonder Woman opowiada, że dla queer people, cosplay jest sposobem na odnalezienie się w tłumie. To ważne, bo na co dzień mają bardziej pod górkę. Artykuł nie podejmuje i tego tematu. Zmierza prosto do końca, wspominając jeszcze cosplayerki w mangowych perukach i marynarskich mundurkach.

Po co to napisano?

Nikt nie chciał nam dopiec, choć ciężko w to uwierzyć. Przez artykuł nie przemawia wyraźna opinia, choć jest oczywiście tendencyjny. Sprawdza się tutaj znana reguła: jeśli nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. Media zarabiają na reklamie. Na drukowanej i tej, którą umieszczą na swojej stronie. Żeby zyskać reklamodawców i chętnych na treści sponsorowane, muszą pokazać wyniki. Wyniki, to zasięgi.

Pyrkon okazał się dobrym sposobem, by natrzepać zasięgów w wielu różnych grupach. Jest duża szansa, że ktoś się obrazi Jezusem-przebierańcem, kucykową przedszkolanką lub obecnością LGBT+. Może ktoś pokaże Krystynie Pawłowicz, że całe tłumy skandują jej imię, niekoniecznie w wyrazie uznania jej chwały. Może gwałty i orgie zainteresują rodziców dzieci, które na przedszkole są już za duże, ale przecież mówi się tyle o obozach fantasy… W końcu chodzi o seks, wciąż będący tabu. Linki do tekstu opłyną Internet, a zasięgi będą rosły i rosły, hajs będzie się zgadzał.

Straty są po naszej stronie – głównie wizerunkowe. Doświadczenia i wyrwane z kontekstu słowa kilku osób nie są reprezentatywne dla całego fandomu. Jesteśmy super, więc – bądźmy super dalej. Posłuchajcie tych, którzy mówią, że to najlepszy moment, by pokazać się od pozytywnej strony. Mają rację.

Opowiedz o swoim hobby znajomym i wytłumacz prawdę, kiedy usłyszysz, że ktoś się myli. A artykuł Newsweeka to tylko kolejny tekst, który wywołuje sensację dla kasy. Zachowaj tę świadomość, bo tym razem jest o nas, następny będzie o kimś innym.

5 Comments

  1. Cerbin

    Dzięki za wpis. Cieszę się, że coraz częściej dyskusja w “fandomie” przybiera bardziej merytoryczną formę. Użyłem cudzysłowia, bo tak jak zaznaczyłaś, miłośnicy fanatstyki to nie jest grupa jednorodna. Tak jak miłośnicy szarlotek, biegania itp. A wyrwane wypowiedzi kilku osób nigdy nie ukażą całości.

    Po pierwsze, autorka tekstu naprawdę mogła odnieść takie wrażenie. Mam sporo znajomych jeżdżących na ten i podobne konwenty i część z nich jest dziwna. Naprawdę DZIWNA. Socjalnie, wizerunkowo i osobowościowo. Mnie to nie przeszkadza, ale tak jest.

    Po drugie, Pyrkon jak wiele innych festiwali i konwentów, daje pewną wolność i akceptację. On nie generuje takich zachowań, on je poprostu pokazuje. Tak jak korki na ulicach miast pokazują jakimi cholerykami i seksistami jest większość kierowców (obserwacja własna, nie poparta badaniami!).

    Po trzecie – czy to naprawdę rujnuje nasz wizerunek? Nie jestem pewien. Myślę, że tych których gorszy przebranie Jezusa i tak mieli by problem z akceptacją naszego świata. Bo przecież dla wielu z nas Jezus nie umarł, tylko zszedł z krzyża i pozabijał swych oprawców.

    Fantastyka i RPG przebiły sie do mainstreamu, czy nam się to podoba czy nie. I takie artykuły będą się ukazywać. I może ktoś będzie palił podręczniki do np. Wampira. Na szczęście obok pojawiają się fachowe artykuły o tym, że RPG mogą być terapią. Lub, że to super sposób na budowanie kreatywności, pewności siebie i odwagi w naszych dzieciach.

    Czas pokaże.

    1. Pandora

      Dzięki za komentarz! Oczywiście, nie ryzykuję stwierdzenia, że nasz wizerunek jest zrujnowany. Niemniej, to jakiś dowód tego, że w Polsce mamy jeszcze dużo do zrobienia, by odczarować nasze hobby. Tak, są wśród nas prawdziwi dziwacy, ale gdzie ich nie ma. 🙂 Obecność w mainstreamie zawsze grozi wytykaniem palcami, ale dla tych – celna uwaga, coraz częściej widzianych – pozytywnych tekstów, musimy się trochę porozpychać łokciami.

  2. Świetny tekst, trafnie zauważone i skomentowane.

    Mnie Newsweek aż tak nie zszokował, ale może to mój nabyty cynizm i świadomość tego, że skandaliczne pisanie tendencyjne się lepiej sprzedaje, no to piszą tendencyjnie… Ot nieważne. Ważne, że zrobiłem na Pyrkonie cztery sesje w RPGralni i wszyscy się dobrze bawili. Na marginesie – w ani jednej sesji nikt się nie gził po stodołach o nie zgwałcono nawet jednego kucyka (a się cross-overowo pojawił).
    Jak żyć? Zaniżam newsweekowe wyobrażenia… Na szczęście było mordowanie!

    No ale to był Zew Cthulhu, musiało być 😛

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *