Historia i pogłoski

Z początku Chrusty były ledwo wsią, na którą składało się kilka domów – obecnie zajmujących północno-zachodnią część miasteczka. Aby je zbudować, ścięto drzewa wokół niewielkiej polany. Było to miejsce po niewielkim pożarze, najprawdopodobniej wywołanym uderzeniem pioruna. Pospieszna wycinka i porządkowanie okolicy uformowały wokół osady ściany ściętych gałęzi. Stąd wywodzi się nazwa. Pierwsi przybysze – a w tamtych czasach uciekinierów nie brakowało – najpierw mijali kopce chrustu, dopiero potem ich oczom ukazywał się plac budowy.

Początki nie były łatwe, ale dąbrowa oswoiła się z mieszkańcami Chrustów, a oni z leśnymi ostępami. Przez kolejne lata, osada rozrastała się. Najwięcej zmieniła budowa tartaku, a jakiś czas później – początki faktorii. Wieść o Chrustach poniosła się dalej, a do miasteczka zaczęli przybywać ci, którzy szukali schronienia. Wśród nich wiele typów spod ciemnej gwiazdy. Dzisiejszy mieszkańcy, to potomkowie naprawdę dziwnej zbieraniny nieznajomych, których połączyła nie tylko potrzeba azylu.

U swoich początków, Chrusty kilkukrotnie oparły się atakom potworów. Walcząc ramię w ramię, niechętni sobie nieznajomi zawiązali wiele przyjaźni. Pamiątką tamtych czasów są przymierza najstarszych rodzin, kultywowane po dziś dzień – w formie sąsiedzkiej pomocy.

Noc posągu

Raz w roku, wczesną wiosną, niektórzy mieszkańcy Chrustów zbierają się przy tajemniczym posągu. Opowiadana jest wtedy jego historia, i wszystkie spamiętane wersje domniemań o jego pochodzeniu. Niektórzy palą świece u stóp kamiennego starca, inni zostawiają mu drobne podarki – bukieciki, plecionki i co ładniejsze kamyki wyłowione z rzeki. Nie podoba się to bogobojnym mieszkańcom miasteczka.

Sługa Burzy

Niektórzy twierdzą, że Chrusty są domem okrutnika w służbie jeszcze okrutniejszego boga (np. Talosa). Jest tak, ponieważ podczas co ważniejszych świąt gdzieś w okolicy uderza piorun. Zdarzało się również, że niespodziewanie znikali biesiadnicy. Nic z tym nie zrobiono, ponieważ zawsze byli to przyjezdni, którzy po prostu mogli opuścić miasteczko niezauważeni.

Księga, o której się nie mówi

Dziesięć lat temu, o świcie, do kapłana przybył goniec z zakrwawioną księgą. Na następnym zgromadzeniu padło o nią wiele pytań, ale tylko zdawkowe odpowiedzi. Jeszcze przez jakiś czas próbowano dociekać, co to za wolumin, ale kapłan odpowiadał tylko, że to nudna rozprawa historyczna. Po prostu trafiła do niego w nietypowych okolicznościach.

Niepokoje na wycince

Drwale spędzają razem mnóstwo czasu, a kiedy nie rąbią – gadają. Gadając, wpadają na pomysły, często oderwane od interesów społeczności, ale dla nich niezwykle ważne. Z różnych powodów.

Od jakiegoś czasu, pragną mieć więcej do powiedzenia, a niektóre rzeczy zorganizować po swojemu. Jest to poważnym problemem dla rady.


Na następnej stronie: Mieszkańcy

  1. Buczek

    Hej, bardzo fajny opis – lokacja 😉 Kolejny z Twoich pomysłów – prac które chcę wprowadzić na swojej sesji. Jedynie opis posągu trochę niejasny – czy dobrze rozumiem że to postać z tkaniną na głowie? Twarz jest zasłonięta i tylko broda jest widoczna? Pozatym świetna robota, tak trzymaj 😉

  2. Czlowiek w potrzebie

    Obudzić się 30 min przed sesją że w sumie nic się kompletnie na nią nie ma po czym zajrzeć z nadzieją na ten blog i przekonać się że sesja jednak będzie uratowana to jakby umrzeć i zmartwychwstać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *